Wycieczka w Góry Stołowe
 
Wycieczka w Góry Stołowe PDF Drukuj Email
niedziela, 24 czerwca 2018 10:37

Zamek bowiem był twierdzą i kryjówką Adolfa Hitlera. Pod zamkiem planowano utworzyć miasto podziemne, które w wyniku zakończenia wojny nigdy nie powstało. Na koniec zwiedzania przeszliśmy do najpiękniejszej, według turystów, części posiadłości. Zrobiliśmy zdjęcia i udaliśmy się na obiad. Kiedy wszyscy myśleli, że na dzisiaj już koniec zwiedzania, pojechaliśmy do palmiarni. Zobaczyliśmy nieznane i ciekawe gatunku kwiatów, kaktusów i innych roślin. Po drodze odwiedziliśmy jeszcze Sanktuarium Wambierzyckiej Królowej Rodzin. Następnie pojechaliśmy prosto do ośrodka. Pierwszym zaskoczeniem był brak zasięgu, a co za tym idzie brak internetu. Nie było łatwo się z tym pogodzić, ale daliśmy radę.



Drugi dzień był zdecydowanie najbardziej wymagający – był to dzień wyprawy w góry. Wyruszyliśmy z samego rana. Już na początku napotkaliśmy ostre podejście. Złapały nas zadyszka, ból, zmęczenie, ale nie było wyjścia, trzeba było iść. Jedynie nadzieja na piękne widoki dodawała nam sił. W pocie czoła zdobyliśmy Szczeliniec Wielki. Dalsza część wędrówki okazała się stosunkowo płaska. Przeszkodą były wąskie szczeliny, przez które każdy z nas musiał się przecisnąć. Na szczęście wszystkim się udało. Nie na jednym szczycie się skończyło. Plan wycieczki przewidywał jeszcze Błędne Skały. Oznaczało to kolejną wspinaczkę. Ale co to dla nas! Sprawnie weszliśmy na szczyt, przeszliśmy szlak Błędnych Skał i zeszliśmy na dół. Najgorszy okazał się ostatni odcinek prowadzący do naszego ośrodka. Po 8 godzinach zmęczeni i obolali doszliśmy na miejsce. Zjedliśmy obiad i udaliśmy się na zasłużony odpoczynek.



Trzeciego dnia opuściliśmy nasz kraj i pojechaliśmy do Czech, a dokładniej do Skalnego Miasta. Zobaczyliśmy tam mnóstwo ogromnych skał o różnych kształtach i nazwach. Byli tam kochankowie, fotel babci, słonie i wiele innych. Będąc nad wielkim wodospadem, wołaliśmy Karkonosza. Musiał nas nie usłyszeć, ponieważ się nie pojawił. Może uda się następnych razem... W Skalnym Mieście oprócz skał były jeszcze schody. Mnóstwo schodów, które dawały nam w kość, gdyż wiele z nas odczuwało skutki poprzedniej wyprawy. Nic jednak nie było w stanie nas powstrzymać. Gdy zobaczyliśmy już wszystkie skały, mogliśmy udać się na spoczynek.



Ostatni, czwarty dzień, to głównie podróż i odsypianie poprzednich, nieprzespanych nocy. Jednak jako zagorzali turyści zboczyliśmy z kursu, aby zwiedzić twierdzę w Kłodzku. Na początek udaliśmy się na spacer w labiryncie. Dla niektórych nie była to żadna trudność, jednak dla tych wyższych było to nie lada wyzwanie. Po wyjściu na powierzchnię zwiedziliśmy twierdzę, która nigdy nie była zdobyta. Następnym przystankiem była Kopalnia Złota w Złotym Stoku. Ostatnią atrakcją wycieczki była przejażdżka kolejką podziemną. Potem już tylko szybki obiad i powrót do domu. Wszyscy wróciliśmy zdrowi i szczęśliwi.



Tekst: Julia Szeląg

Zdjęcia: Uczestnicy wyjazdu